O pieniądze trzeba się postarać

Perspektywa zatrzymania zagranicznych pieniędzy w kraju, a szczególnie w budżecie, jest dla polityków bardzo kusząca. Znacznie łatwiej jest bowiem próbować sięgać do kieszeni „kapitalistów”, szczególnie „tych obcych”, niż podnieść wiek emerytalny czy podnieść VAT. Jednak nie tędy droga.

Dobra polityka podatkowa zawsze była umiejętnym „hodowaniem kur” – wybicie całej hodowli na rosół może wydawać się atrakcyjne, ale nie jest rozsądne. Można obłożyć zagraniczne korporacje wysokimi podatkami lub nawet znacjonalizować ich aktywa, ale nie można jednocześnie oczekiwać, iż będą one później inwestować wspierając rozwój gospodarczy kraju. Przy tej okazji przypomina mi się burzliwa dyskusja, która w ubiegłym roku przetoczyła się Unię Europejską, a dotyczyła irlandzkiego podatku dochodowego od osób prawnych. Duże kraje strefy euro chciały wymusić na Irlandii podniesienie podatków w zamian za pomoc finansową. Żądania te byłyby zasadne, gdyby kłopoty Irlandii wynikały z niedopasowania (niskich) podatków do wydatków budżetu, lecz tak nie było – deficyt Irlandii jest efektem kryzysu bankowego. Dla krajów Europy Zachodniej łatwiej jednak byłoby zmusić Irlandię do podniesienia stawki CIT, niż okroić przywileje socjalne u siebie, tak aby móc obniżyć podatki. Naturalnie inną sprawą jest łamanie prawa podatkowego, jednak pod tym szyldem nie należy bronić populistycznych idei. Nie można ustalać dowolnie wysokich podatków i łudzić się, że krzywa Laffera nas nie dosięgnie.
Trwa ładowanie komentarzy...