O autorze
Mawia się, iż w życiu nie ma darmowych lunchów. Podobnie nikt nie rozdaje ich na rynku. Na swój lunch trzeba zapracować. Jako ekonomista nie szukam darmowych lunchów na rynku. Staram się unikać tych, które za cenę kolacji w pięciogwiazdkowym hotelu oferują nieświeżego kebaba. A jest ich niemało…

Mglisty pakt, jasne wybory

Marcowy szczyt UE powinien zaowocować podpisaniem przez 25 krajów UW tzw. paktu fiskalnego. Jego ideą jest pewna koordynacja, ale przede wszystkim zdyscyplinowanie polityki fiskalnej w strefie euro. Przyznam się, że nie wiem do końca co europejscy politycy podpisują i mam obawy, iż większość z nich też nie wie…

Idea jest oczywiście piękna. Tworzymy mechanizm, który ograniczy skłonność polityków do ekscesów budżetowych w dobrych czasach, tak aby mieć poduszkę bezpieczeństwa w czasach trudnych. Brak takiego zdrowego podejścia był bowiem zasadniczą przyczyną kryzysu – już w dobrych czasach rządy nie były w stanie dopiąć budżetów, a gdy nadeszła recesja deficyty i dług eksplodowały.



Diabeł jednak tkwi w szczegółach funkcjonowania tego mechanizmu: deficyt ma nie przekraczać pewnego odsetka PKB, ale w ujęciu cyklicznym (po wyeliminowaniu wahań koniunktury). Brzmi niejasno? To jeszcze nie koniec. W zależności od założeń ekonomista może uzyskać bardzo różne szacunki potencjalnego PKB, dzięki czemu mechanizm ten może być bardzo restrykcyjny, jak i może nie działać wcale. Dla przykładu, jeśli autorzy projektu założą, że standardem jeśli chodzi o wzrost gospodarczy w strefie euro były tłuste lata sprzed kryzysu, mechanizm pozwoli rządom na utrzymywanie dużych deficytów obecnie, a więc jego faktyczne znaczenie będzie znikome.

Tak więc, nawet gdyby w każdym kraju UE rządził profesor Monti (obecny premier Włoch, ekonomista, wybrany nie tyle przez naród co przez… Komisję Europejską i MFW) i miał zagwarantowanych pięć lat rządzenia, istniałoby ryzyko, że mechanizm nie zadziała jak należy. Jednak w UE nie mamy 25 Montich, a wybory są co chwilę – za moment we Francji i Grecji. Wniosek jest niezmiennie ten sam – to politycy muszą zdobyć się na odwagę i powiedzieć wyborcom o koniecznych reformach, a wyborcy zamiast szukać gruszek na wierzbie muszą oddzielić ziarno od plew…
Trwa ładowanie komentarzy...