Europa w amerykańsko-irańskich kleszczach

Na początek fakty, po pierwsze: Rentowność włoskich obligacji 10-letnich spadła w okolice 5,40% - po raz ostatni tak niska była na początku września ubiegłego roku; w listopadzie na moment przekroczyła poziom 7,30% (rentowność można rozumieć jako koszt obsługi długu, który emituje włoski rząd)

Po drugie: najnowsza prognoza KE zakłada, iż włoska gospodarka skurczy się w tym roku o 1,3%, m.in. w efekcie wprowadzanych działań oszczędnościowych; po styczniowych symptomach ożywienia w strefie euro rynek uznaje prognozy KE za (już) nieaktualne.



Po trzecie: ze względu na rosnące ryzyko wyraźnego ograniczenia irańskich dostaw cena baryłki ropy gatunku Brent wzrosła od połowy grudnia o 25 procent.

Po czwarte: jeżeli ropa przestanie płynąć z Iranu, jej cena zgodnie z rynkowymi teoriami wzrośnie powyżej 150 USD i sprawi to, że prognozy KE znów staną się aktualne, należy założyć, iż koszty obsługi długu znów wzrosną.

Po piąte: przy kurczącej się gospodarce i kosztach obsługi długu na poziomie 7% Włochy nie będą w stanie uniknąć pułapki zadłużenia.

Amerykanie nie chcą dopuścić do ataku Izraela na Iran i mogli dojść do wniosku, iż jedyną drogą do powstrzymania izraelskiego rządu jest zmuszenie Iran do kapitulacji za pomocą sankcji ekonomicznych, nawet za cenę kryzysu naftowego. Być może dla USA koszty dla gospodarki są mniejszym złem. Dla Europy byłaby to jednak sytuacja zastana, z którą być może trzeba będzie poradzić. Naturalnie problem nie kończy się na włoskiej gospodarce, ale ze względu na jej skalę odgrywa ona w tym kryzysie kluczową rolę.
Trwa ładowanie komentarzy...