O autorze
Mawia się, iż w życiu nie ma darmowych lunchów. Podobnie nikt nie rozdaje ich na rynku. Na swój lunch trzeba zapracować. Jako ekonomista nie szukam darmowych lunchów na rynku. Staram się unikać tych, które za cenę kolacji w pięciogwiazdkowym hotelu oferują nieświeżego kebaba. A jest ich niemało…

Małżeństwo z rozsądku

Jakie uczucia pojawią się w małżeństwie zawartym z rozsądku? Miłość? Z definicji nie. Sympatia? Zapewne najczęściej nieco udawana. Rozczarowanie, frustracja? Zapewne znacznie częściej, gdy wynikające z owego rozsądku założenia zaczynają rozmijać się z rzeczywistością.

Niewątpliwie Europejska Unia Monetarna jest takim małżeństwem. Krajom UE (a pierwotnie Wspólnot, które UE poprzedzały) przyświecała idea wspólnoty, która odsunie ryzyko kolejnego konfliktu militarnego. Można zatem powiedzieć, że projekt wynikał nie tyle z sympatii, co ze strachu przed powtórzeniem tragicznej historii. Kolejne etapy integracji budowane były na oczekiwanych korzyściach ekonomicznych. Nawet jeśli model tej współpracy miał pewne (lub zasadnicze) wady konstrukcyjne, zakładano, iż kraje członkowskie będą w dobrej wierze wypełniać swoje zobowiązania – tak jak wiarygodni partnerzy w biznesie, czy poważni partnerzy w małżeństwie z rozsądku.



Te zasady lojalnej współpracy zostały złamane i dlatego rozwiązanie tego kryzysu jest tak trudne. Trzeba bowiem wyciągnąć pomocną dłoń do partnera, który oszukał, jednocześnie kierując się własnym interesem.

Teoretycznie małżeństwo z Grecją powinno trwać tak długo, jak koszty jego funkcjonowania są mniejsze niż koszty jego zerwania. Kiedy jednak w grę zaczynają wkraczać negatywne emocje, ten ekonomiczny rachunek może zostać przysłonięty. A gdy widzę prezydenta Grecji (który walczył przeciwko nazistom w czasie wojny) grzmiącego w przeddzień kampanii wyborczej „Kim jest Pan Schaeuble, aby drwić z Greków?”, to ryzyko, iż w kwietniu Grecy powiedzą Europie „nie” wydaje mi się całkiem niemałe.
Trwa ładowanie komentarzy...